Czy rzeczywiście tłumacze przysięgli oszukują na potęgę?

W dn. 15.02.2008 w dzienniku "Polska" został opublikowany artykuł red. Tadeusza Płatka pt. "Tłumacze przysięgli oszukują na potęgę". W związku z tym, że zawarto w nim szereg nieprawdziwych i nieścisłych wiadomości, które godzą również w dobre imię biur tłumaczeń, w imieniu Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Biur Tłumaczeń chciałbym je sprostować.

Autor artykułu sugeruje, że tłumacze przysięgli masowo sprzedają puste kartki podstemplowane swoimi pieczęciami, a biura tłumaczeń drukują na nich tłumaczenia wykonywane przez niekompetentnych studentów. Rozmawiałem z wieloma osobami, które od wielu lat prowadzą biura tłumaczeń, i żadna z nich nigdy nie słyszała o kupowaniu przez agencje pustych kartek. Nie można oczywiście wykluczyć, że takie przypadki się zdarzają, ale z pewnością nie jest to zjawisko powszechne.

Autor twierdzi ponadto, że "studenci lingwistyki wpiszą tekst przetłumaczonych dokumentów"? A kto robi tłumaczenie? Jeśli tłumacz przysięgły, to wszystko jest w porządku - tylko jaki sens miałoby przepisywanie gotowego tłumaczenia? Jeśli zaś tłumaczenie robi kto inny, a tłumacz przysięgły je uwierzytelnia i tym samym odpowiada za jego poprawność, to dlaczego jest to działanie nielegalne? Ustawa o tłumaczach przysięgłych przecież wyraźnie dopuszcza nie tylko korektę i poświadczenie tłumaczenia dokumentu, ale również samo poświadczenie odpisu dokumentu.

Dalej autor sugeruje, że "w przekładach aż roi się od błędów". Czy istnieją na to jakieś dane (np. rejestr skarg Ministerstwa Sprawiedliwości)? Jeśli tak, to dlaczego dane te nie zostały przytoczone?

Na jakiej podstawie autor twierdzi, że rzekomy tłumacz "superman" nie był w stanie wykonać 31 tłumaczeń dziennie? Wbrew pozorom nie jest to niemożliwe. Jeśli chodziło np. o tłumaczenia dokumentów samochodowych z danego kraju, to doświadczony tłumacz może ich zrobić i 50 dziennie - wystarczy że pozmienia dane w kilku rubrykach, i nie jest mu do tego potrzebne żadne biuro.

Tego typu przykładów nieuprawnionych uogólnień jest w artykule znacznie więcej. Nie zamierzam ich wszystkich wymieniać, bo zdaniem PSBT problem leży zupełnie gdzie indziej, a mianowicie w niedostosowaniu Ustawy o tłumaczach przysięgłych do dzisiejszych wymagań rynku i możliwości technicznych.

Po pierwsze, ustawa zakłada, że tłumacz przysięgły zna się na wszystkim, od specyfikacji systemów IT w bankowości, poprzez skargi do Trybunału w Strasburgu, aż po metody chemioterapii w leczeniu raka piersi i obrabiarki numeryczne. W dzisiejszych czasach to oczywiście niemożliwe. Tłumacze i biura specjalizują się w określonych dziedzinach, bo tylko wtedy są w stanie je wystarczająco dobrze poznać. Jeśli tłumacz przysięgły przyjmuje tłumaczenia z każdej dziedziny, to z pewnością "roją się one od błędów".

Po drugie, ustawa zakłada, że tłumacze przysięgli są nieomylni, i nie przewiduje jakiejkolwiek weryfikacji tłumaczeń przez niezależnych weryfikatorów. W profesjonalnych biurach tłumaczeń taka weryfikacja jest natomiast standardem. Weryfikatorzy porównują tekst tłumaczenia i oryginału, wychwytując wszelkie niezgodności merytoryczne i błędy językowe. Zgodnie z obowiązującą od 2006 r. normą PN-EN 15038 dotyczącą usług tłumaczeniowych weryfikacja taka jest obowiązkowa.

Po trzecie, ustawa nie przewiduje przesyłania tłumaczeń przysięgłych e-mailem ani wykorzystania podpisu elektronicznego. Dlaczego klient z Katowic nie może zlecić tłumaczenia o turbinach okrętowych najlepszemu specjaliście w tej dziedzinie tylko dlatego, że ten mieszka w Szczecinie? Ile czasu i pieniędzy tracimy na drukowaniu ton papieru, pracowitym stemplowaniu każdej kartki i przewożeniu tego wszystkiego kurierem?

Krótko mówiąc, ustawa o tłumaczach przysięgłych zupełnie nie przystaje do współczesnych realiów. Niektórzy tłumacze przysięgli i biura tłumaczeń obchodzą więc te ograniczenia, starając się zapewnić klientom wyższą jakość i szybszą realizację tłumaczeń. Zamiast wietrzyć w tym aferę i szukać winnych, warto jak najszybciej znowelizować ustawę, dostosowując ją do normy PN-EN 15038. Należy m.in. umożliwić stosowanie podpisu elektronicznego, wprowadzić niezależną weryfikację tłumaczeń przysięgłych oraz zrównać prawa tłumaczy przysięgłych i biur tłumaczeń.

Krzysztof Przyłucki
Prezes Polskiego Stowarzyszenia Biur Tłumaczeń

Polskie Stowarzyszenie Biur Tłumaczeń (PSBT) zrzesza czołowe polskie biura tłumaczeń, które działają zgodnie z Kodeksem Dobrych Praktyk PSBT. Celem Stowarzyszenia jest rozwijanie, promowanie i popularyzowanie idei i praktyki profesjonalnych usług tłumaczeniowych. PSBT opracowało polską wersję normy PN-EN 15038 dotyczącej usług tłumaczeniowych oraz standardy certyfikacji zgodności z normą. PSBT jest członkiem międzynarodowych stowarzyszeń branżowych: EUATC (European Union of Associations of Translation Companies), LISA (Localization Industry Standards Association) oraz ALC (Association of Language Companies). Więcej informacji nt. PSBT znajduje się pod adresem www.psbt.pl.